Zagórzanie na międzynarodowych Targach z jubileuszem w tle
W sobotę, 22 sierpnia, Rynek Główny w Krakowie mienił się feerią zagórzańskich barw, pachniał aromatem zagórzańskich produktów lokalnych i rozbrzmiewał zagórzańską muzyką. Już od samego rana pod charakterystycznymi białymi namiotami Zagórzańskich Dziedzin mieszkańcy stolicy Małopolski i turyści z całego świata mogli zapoznać się z Dziedzictwem Górali Zagórzańskich, które w postaci spójnej i bogatej oferty zaprezentowali Użytkownicy Znaku Promocyjnego Zagórzańskie Dziedziny oraz sympatycy marki lokalnej z pogranicza Beskidu Wyspowego i Gorców. W strefie wystawienniczej można było zaopatrzyć się w niezwykłej urody rękodzieło, uzupełnione niewielką ilością spożywczych produktów lokalnych. Czekali tam na swoich gości:
- Józefa Potaczek – malarstwo artystyczne (Drzewiane łobrozki; lalki – kukiełki; materiałowe torby i woreczki ręcznie malowane; ceramika użytkowa – ręcznie malowana)
- Zofia Piętoń (koronki: serwety, chusty, poncha, breloki, zawieszki, kołnierzyki, ozdoby)
- Barbara Węglarz (Sznurkowe Perełki: produkty użytkowe z bawełnianego sznurka i włóczki (maskotki, podkładki na stół, chlebaki, serwetniki, breloki)
- Paweł Widzisz (Drewniane cuda z Kasinki: produkty użytkowe, ozdoby inspirowane Regionem Zagórzańskim: magnesy, breloki, Skrzynie skarbów z Zagórzańskich Dziedzin – wykonane z drewna)
- Gabriela Struzik – Łabuz (Elondi – obrazki rysowane kredkami z przedstawieniami zwierząt i pejzaży Beskidu Wyspowego i Gorców; ręcznie malowane szklane bombki choinkowe z wizerunkami drewnianych chat i zabytków oraz budynków charakterystycznych dla terenów Górali Zagórzańskich)
- Anna i Józef Bierowcowie (Pasieka „Przygórze” Mszana Dolna – wełniane swetry robione na drutach, świece z naturalnego wosku pszczelego; miody i produkty pszczele z Pasieki „Przygórze” Mszana Dolna)
- Zdzisław Potaczek (Pasieka u Zdzicha – świece z wosku pszczelego oraz miody i produkty pszczele z Pasieki u Zdzicha)
- Monika Kubik (Zagórzańska Tradycja Sery Podpuszczkowe – Gorczańskie sery podpuszczkowe)
- Danuta Węglarz (robione na drutach skarpety i rękawice wełniane)
- Józefa Węglarz (kwiaty z bibuły i krepiny)
- Barbara Łabuz (ręcznie haftowane w zagórzańskie wzory, na naturalnym materiale, serwety, obrusy, fartuchy, torby)
- Janina Ziemianin (gorsety).
Dzieła swoich zdolnych rąk do ozdoby stoiska i prezentacji zagórzańskiego rękodzieła wypożyczyli nam:
- Rafał Nowak – kuśnierz (elementy męskiego ubioru Górali Zagórzańskich: serdaki, portki, hazuki)
- Adam Rusnarczyk – wszechstronnie uzdolniony zagórzański artysta (rzeźba, malarstwo).
Oj było tam gwarno, było! Jak pszczoły do miodu lgnęli do nas turyści z Francji, Belgii, Anglii, Niemiec, Szwecji, Niderlandów, Korei, Japonii, Indii i Ukrainy, a także krajów arabskich. Nie zabrakło również tych z Ameryki i – oczywiście - Polaków! Nie tylko oglądali, ale też z ciekawością dopytywali o szczegóły, zachwycali się, kupowali i… własnoręcznie wykonywali zagórzańskie rękodzieło chłonąc przy tym kulturę Zagórzan wszystkimi zmysłami. Malowali regionalne obrazki (Gabriela Struzik – Łabuz), szydełkowali (Zofia Piętoń i Barbara Węglarz), haftowali (Barbara Łabuz) i ozdabiali materię koralikami oraz cekinami (Janina Ziemianin), robili na drutach (Danuta Węglarz i Anna Bierowiec), wykonywali kwiaty z krepiny (Józefa Węglarz), robili lalki – kukiełki, zagórzańskie zabawki (Józefa Potaczek) oraz świece z wosku pszczelego (Zdzisław Potaczek i Józef Bierowiec). I chociaż do przeprowadzenia warsztatów przypisane były konkretne osoby, to bardzo szybko się okazało, że najlepiej im wszystkim wychodziło współdziałanie. A ponieważ zainteresowanie było tak spore, że brakło miejsc przy stole, zabrakło też krzeseł (niektórzy dzielnie wykonywali swoje prace na stojąco), więc i każde ręce do instruktażu i pomocy były na wagę złota! Cały harmonogram legł w gruzach – zajęcia się przenikały, niektórzy się zmieniali, ale byli też i tacy, którzy od 11:00 do 21:00 mieli swoje stałe miejsce przy warsztatowym stole i dzielnie wykonywali wszystko, co prowadzący zajęcia podpowiedzieli. Tak doskonale zaplanowaliśmy te aktywności, że na finał w naszej strefie warsztatowej zapłonęły świece wykonane z wosku pszczelego, rozjaśniające zapadające ciemności… A! I nisko się tutaj kłaniamy naszym „przypadkowym” dobrym duszom, które dzielnie tłumaczyły wszystko na j. angielski, wykonując, oczywiście, przy tym własne dzieła…
Zanim jednak zapadł zmrok, w poobiedniej porze - tym razem na scenie - stroje, gwarę, muzykę, śpiew i tańce zaprezentowały zagórzańskie grupy muzyczne. Słuchaliśmy i podziwialiśmy Kapelę Kościelnioki z Olszówki, Zespół Dolina Mszanki oraz Orkiestrę Dętą Sami Swoi z Kasinki Małej – Zagródca. Brawa nie cichły, słuchaczy z minuty na minutę przybywało, a turyści chętnie się z nimi wszystkimi fotografowali; Zagórzanie zaś z dumą stawali do pamiątkowych zdjęć. A skoro o fotografiach mowa, to musimy też podkreślić, że niesłabnącym powodzeniem cieszyło się nasze monidło - przymierzali się do niego nie tylko ci, którzy nie zdążyli zapozować z Zagórzanami…
Nie zawiedli nas również nasi sympatycy, których już traktujemy jak członków rodziny. W swoim napiętym grafiku czas wykroiła dla nas Marta Kobylińska, goszcząc nas przy tym nie tylko kawą ale i arcyciekawą rozmową! Nie mogła odmówić sobie spotkania z nami również Justyna Soból (Odkrywając Beskidy) ze swoją uroczą córeczką, Zuzią. Bardzo doceniamy również obecność Franciszka Starmacha, który prosto z odpustu na Pasierbcu przyjechał na krakowski Rynek! Odwiedziła nas Monika Rataj ze swoimi córeczkami: Julcią i Antosią (wnuczkami naszej Józi Potaczek), które specjalnie na tę okoliczność wystrojone, już w komunikacji miejskiej skradły serca pasażerów! Niespodziankę zrobił nam również Marek Gruchota, dyrektor Miejskiego Domu Kultury w Stalowej Woli, który na hasło „Zagórzańskie Dziedziny” od razu przyszedł się przywitać i zapowiedzieć planowaną wizytę studyjną. Nie zabrakło też Michała Czerskiego, Prezesa IMAGO Centrum Sztuki Ludowej, organizatora tego wydarzenia, z którym snuliśmy plany współpracy na przyszłość. Zaprzyjaźniliśmy się z członkami Zespół Pieśni i Tańca "Kompanija" z Boguchwały, z którymi dzieliliśmy scenę i po sąsiedzku współpracowaliśmy cały dzień. Przychodzili do nas wystawcy i z ciekawością oglądali autentyczne rękodzieło, którego w dzisiejszych czasach jest coraz mniej… Musimy się też pochwalić, że usłyszeliśmy od nich, że nasz, zagórzański dzień, podczas tegorocznych targów był najpiękniejszy! A wiedzą co, mówią, wszak na krakowskim Rynku byli codziennie.
Dzień, choć dla nas wyjątkowo długi i wymagający, minął nam jak przysłowiowe pięć minut. Wróciliśmy do swoich domów tuż przed północą – zmęczeni, ale spełnieni – w poczuciu dobrze wykonanej pracy. A za współpracę przy organizacji naszej wyprawy do Krakowa dziękujemy Mirosławowi Cichorzowi, Wójtowi Gminy Mszana Dolna oraz pracownikom bliźniaczych, mszańskich samorządów.
Magda Polańska
Fot. Agnieszka Józefiak – Lewandowska, Józef Bierowiec, Monika Rataj, Magda Polańska


















































