z ostatniej chwili
Uwaga! Przypominamy, że od dnia 28 lipca 2025 roku nie będzie możliwości płacenia gotówką w Urzędzie Gminy Mszana Dolna. UWAGA !!! Od 1 paździenika zmiana godzin pracy urzędu, PONIEDZIAŁEK, WTOREK, ŚRODA 7:30 - 15:30, CZWARTEK 10:00 - 18:00, PIĄTEK 7:00 - 15:00 SPRAWY ZWIĄZANE Z EWIDENCJĄ LUDNOŚCI ORAZ Z DOWODAMI OSOBISTYMI ZAŁATWIANE SĄ W GODZINACH: PONIEDZIAŁEK, WTOREK, ŚRODA – OD 7:30 DO 15:00 CZWARTEK – OD 10:00 DO 17:30 PIĄTEK – OD 7:00 DO 14:30
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem
Powiększ: A A A
A A A A A

Aktualności


Łączy nas więcej, niż się spodziewaliśmy!

03/08/2026, dodał: Magda Polańska czytano: 494 razy
Znacie to uczucie, gdy spotykacie się z kimś po raz pierwszy, a macie wrażenie, że znacie się od zawsze? Twarze jakieś znajome, tematów do rozmowy co niemiara, w ogóle wchodzicie w relację tak serdeczną jakbyście dosłownie przed chwilą się widzieli na wspólnym śniadaniu…

Nam takie przeżycia nie są obce - doświadczamy ich coraz częściej. Wszak nie bez powodu podkreślamy z dumą, że Zagórzańskie Dziedziny łączą! Nie tylko Beskid Wyspowy i Gorce - łączą przede wszystkim ludzi, którym to samo w sercach gra! I tak oto w ostatni weekend lipca połączyły nas z przesympatycznymi ludźmi, z którymi od pierwszych chwil rozumieliśmy się bez słów, chociaż i tych nam nie brakowało! Jednak, aby opisać pobyt KGW z Szynwałdu u Zagórzan należy nieco cofnąć się pamięcią - do ubiegłego roku! - kiedy to poznaliśmy się i gościliśmy KGW Czerwone Korale z Łękawicy. Trzeba powiedzieć, że i wówczas połączyło nas coś specjalnego, czego efektem jest choćby polecenie pobytu w Zagórzańskich Dziedzinach koleżankom z Szynwałdu, ale i kolejne plany aktywności w tym miejscu. 

Wracając do tematu wizyty sympatycznej grupy z okolic Tarnowa w tegoroczny lipcowy, ciepły i słoneczny weekend, okazało się, że łączy nas więcej, niż przypuszczaliśmy. Spotkaliśmy się w Folwarku Starej Winiarni (miejscu zakwaterowania gości). Stamtąd udaliśmy się na spacer „Pod skrzydłami Anioła”, do Sanktuarium św. Michała Archanioła. Gdy przedstawiliśmy naszego przewodnika, Bartosza Gocała, kościelnego tej świątyni, szybko okazało się, że w grupie jest córka i zięć najstarszego w Polsce… kościelnego, pełniącego swoją posługę nieprzerwanie przez 65 lat! w kościele w Szynwałdzie. Od razu jakoś rodzinnie się zrobiło… Rozmawiając o kolejnych elementach polichromii, wystroju wnętrza mszańskiej fary oraz sakraliach tam zgromadzonych wyszło na jaw, że łączy nas również dość rzadko spotykany oraz Matki Bożej Dobrej Rady - u nas umieszczony w ołtarzu bocznym, a pod Tarnowem w kaplicy noszącej takie właśnie wezwanie na przysiółku Szynwałdu - uwaga! - Świnio Góra! To nie przypadek! Nie mogliśmy się nie spotkać, chociaż jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że to nie koniec naszych wspólnych ścieżek. Zaplanowane w Janda Resort & Conference warsztaty kulinarne „Zagórzańskie smaki” musiały nieco poczekać, wszak nie odmówiliśmy sobie fotografii na tle rozbieranego właśnie wiaduktu kolejowego nad ul. Piłsudskiego. Taka historyczna chwila musiała zostać uwieczniona! Nie zatrzymaliśmy się jednak na długo, wszak z pobliskiego obiektu nęciły nas już obiadowe zapachy! W sali kominkowej, tej którą na ścianach i zasłonkach zdobią zagórzańskie parzenice, Śwarne Babki z KGW Łętowe już szykowały bowiem produkty na kolejne aktywności naszych gości. Trochę ich próbowaliśmy „postraszyć”, że sami sobie będą musieli obiad ugotować, oni jednak nic sobie z tego nie zrobili! Jako pierwsi rękawy zakasali panowie, a jeden z nich, na ochotnika! ugotował sapkę od początku do końca, czym zaimponował nie tylko nam, ale także swoim rodakom! Podobno znał tę potrawę ze swojego dzieciństwa i często robił w swoim domu! Nie zabrakło również specjalistek od pierogów, chociaż nadzienie było dla nich zaskoczeniem! Przy drobnej pomocy Łętowianek cztery zagórzańskie potrawy: spaka, zagórzańska zupa z karpieli na mleku, razowy kołacz na słono i pierogi z suszonymi śliwkami, lądowały kolejno na naszych talerzach. Widać lokalne smaki przypadły przybyszom do gustu, bo po każdą z nich ustawiały się kolejki po dokładkę! Dobrze, bo sił nam było potrzeba, wszak kolejnym celem naszej podróży był Młodzieżowy Ośrodek Rekolekcyjno - Rekreacyjny na Śnieżnicy, do którego musieliśmy dotrzeć piechotą spod „Baru pod cyckiem”. Bardzo ta nazwa się naszym gościom spodobała, zaskoczeni jednak jej etymologią od tej chwili inaczej spoglądali na bliźniacze góry - Śnieżnicę i Ćwilin! Rozprawiając po drodze nie tylko o lokalnym nazewnictwie, ale i o atrakcjach Zagórzańskich Dziedzin, bogatej ofercie miejsca z pogranicza Beskidu Wyspowego i Gorców, naszych sposobach na zaangażowanie mieszkańców w promocję tego niezwykle urokliwego zakątka Małopolski, zupełnie naturalnie, jak swojego, do naszej grupy przyjęliśmy spotkanego na szlaku turystę z Krakowa. Co prawda plany miał tego popołudnia bardziej ambitne niż my, ale za to ucięliśmy sobie z nim pogawędkę następnego dnia, po Zagórzańskiej Mszy św. Zanim jednak to ponowne, miłe spotkanie, my przywitaliśmy się z ks. Dariuszem Czapnikiem, Dyrektorem Ośrodka, a przy przepysznej szarlotce i kawie również z pozostałymi pracownikami tego uroczego miejsca. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy dlaczego ksiądz tak tajemniczo się uśmiecha… Zagadka się wyjaśniła gdy podczas krótkiego pobytu w kaplicy, gdzie usłyszeliśmy historię miejsca i poznaliśmy jego ofertę (nie zapomnieliśmy również o wspólnej modlitwie!) przyznał się nam, że jego mama pochodzi z Zalasowej - miejscowości sąsiadującej z Szynwałdem! Zna więc doskonale tę wioskę, wszak jako dziecko spędzał u babci wakacje, pomagając w pracach domowych i polowych. Już więc wiemy również to skąd u chłopaka z Krakowa takie zdolności gospodarskie!  Wspólne tematy kontynuowaliśmy podczas wieczornej biesiady przy grillu, który poprzedziliśmy jednak spacerkiem do górnej stacji Kasina Ski & Bike Park. Na miejsce noclegu wróciliśmy wieczorem, planując po drodze kolejny dzień naszych aktywności. A ten część grupy rozpoczęła bardzo wczesnym rankiem, podziwiając wschód słońca na pobliskiej Adamczykowej. Głównym celem niedzielnego pobytu naszych gości w Zagórzańskich Dziedzinach był aktywny udział w Zagórzańskiej Mszy św. Zresztą tak planowali sobie przyjazd do Zagórzan, aby wziąć udział w tym wyjątkowym wydarzeniu. Zanim jednak dotarliśmy do zabytkowego kościółka, po drodze zatrzymaliśmy się w Szapo ba pizzeria w Kasince Małej, gdzie rozkoszowaliśmy się bardzo rodzinną atmosferą i przepysznym Zagórzańskim plackiem z szynką wędzoną, na który właściciele obiektu uzyskali w tym roku Znak Promocyjny Zagórzańskie Dziedziny. Szybko okazało się, że obsługująca sporą gromadkę gości, uśmiechnięta od ucha do ucha Patrycja, swoje korzenie ma… w miejscowości graniczącej z Szynwałdem! Co więcej, jej koligacje rodzinne po stronie dziadka łączą się również z familią ks. Dariusza ze Śnieżnicy! Nie mogliśmy uwierzyć, że świat naprawdę jest aż taki mały! Brzuchy pełne, rozmowa nam się snuła jak materia na krośnie, żal się było rozstawać… Jednak obietnica spotkania z Grzegorzem Kubowiczem, Zagórzańskim Informatorem Turystycznym w Galerii Sztuki „Hołd Karpatom” niosła obietnicę kolejnej przygody… Ten człowiek to nie tylko źródło naszej wiedzy o regionie - szpera, szuka, słucha, rozkminia, weryfikuje mnóstwo informacji - tylko po to, żeby i do nas i do naszych gości trafiły tylko te sprawdzone. A przy tym jest niezwykle pomysłowy i zawsze zaskoczy nas czym nowym! I tym razem nie zawiódł. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, przed domem Stanisława Dobrowolskiego zastaliśmy górala, pykającego fajeczkę i rzeźbiącego „Gorczańską Wenus”… Niestety nie było nam dane zobaczyć efektu tej pracy, wszak porwaliśmy go do środka aby oddać się kontemplacji dzieł artysty uzupełnionej opowieścią przewodnika. A potem zabraliśmy go ze sobą do XVII wiecznego kościółka p.w. św. Marii Magdaleny, aby i tam przybliżył nam historię tego miejsca. Nie zdążyliśmy wysłuchać całej opowieści, wszak na Zagórzańską Mszę św. Zbierali się już paradnie ubrani Zagórzanie oraz licznie w tym dniu przybili goście. Uczestnicy wizyty studyjnej ochoczo włączyli się w śpiewy prowadzone tego dnia przez Stowarzyszeni Górali Zagórzańskich „Zagórzanie” oraz w liturgię słowa podczas nabożeństwa. Po Eucharystii, na placu przed kościołem, z radością wysłuchali okolicznościowego koncertu… Nogi same rwały się do tańca, podrygiwali więc w rytm zagórzańskich melodii! Przy okazji zacieśniali więzy z tubylcami, a podczas rozmowy poznali najmłodszego tym razem kościelnego w Polsce - przesympatycznego i uczynnego Tomasza Strusia! Szybko się również kazało, że i wśród „Zagórzan” z Mszany Dolnej jest osoba, pochodząca spod Tarnowa, która z mieszkankami Szynwałdu ma wspólnych znajomych… Dokończyliśmy też zwiedzanie kościoła z naszym Informatorem (spontanicznie dołączyli się uczestnicy Zagórzańskiej Mszy św.). Pobyt pełen atrakcji i radosnych spotkań nasi goście zakończyli na kiermaszu produktów lokalnych, zaopatrując się w pamiątki z pobytu w miejscu, gdzie Beskid Wyspowy wita się z Gorcami! Bez pamiątki w postaci sera od Moniki Kubik, koronek od Zosi Piętoń, Drewnianych cudów z Kasinki czy miodów (tym razem z Pasieki Przygórze Stanisława Widzisza) nie można stąd wyjechać! 

Magda Polańska