Radość ze spotkania
A może to wszystko razem sprawia, że radują się serca, radują się dusze, a oczy zdradzają te wszystkie emocje i czytać z twarzy naszych gości możemy jak z otwartej księgi…? I chociaż każdy kolejny miesiąc szybko mija, to i tak z niecierpliwością czekamy na ostatnią niedzielę miesiąca, aby móc się wystroić inaczej niż zwykle i spotkać tych, z którymi inaczej nasze drogi by się nie zeszły. Wszak Zagórzańskie Msze św. maja już swoją markę i przyjeżdżają na nie ludzie z daleka. Nie inaczej było 26 lipca b.r. kiedy to gościliśmy m. in. gaździny z Koła Gospodyń Wiejskich w Szynwałdzie oraz ich bliskich znajomych. Nabożnie modlili się z nami goście z Krakowa (szczególnie pozdrawiamy Arka!), Łodzi, Warszawy i Szczecina oraz… Francji. Członkowie Stowarzyszenia Górali Zagórzańskich „Zagórzanie” dali z siebie wszystko i z ogromnym zaangażowaniem dbali o muzyczną oprawę wydarzenia. W liturgii słowa wsparła ich przedstawicielka KGW w Szynwałdzie, a w śpiewie wszyscy wierni zgromadzeni wewnątrz i na zewnątrz świątyni. Celebrans, ks. Michał Nędza, wikariusz z Kasiny Wielkiej, zawsze w kilku słowach nawiąże do lokalnego dziedzictwa, którego częścią jest również wiara. Zabytkowe wnętrza XVII wiecznej świątyni opowiadają wiekowe historie i gromadzą kolejne opowieści… Z radością patrzyliśmy na feerię barw zagórzańskich strojów regionalnych, zwłaszcza na portki i serdak, w którym kiedyś chodził sam Stanisław Ciężadlik! Zachwyca nas również talent miejscowego organisty, Kazimierza Smolenia, wszak gra na niemal dwustuletnim instrumencie wymaga nie lada wprawy i zdolności! Prawdziwą uciechą dla serca i oczu jest udział dzieci i młodzieży w tych wydarzeniach. Ubrani w regionalne stroje prezentują się niezwykle atrakcyjnie i przyciągają uwagę dorosłych. Cieszy również fakt stałej posługi ministrantów i lektorów podczas tych szczególnych nabożeństw, a nasze serca skradł najmłodszy w Polsce kościelny - Tomek Struś - uśmiechnięty, uczynny, pobożny i pracowity chłopak!
Tradycyjnie już, po wspólnej modlitwie, spotkaliśmy się na placu przed kościołem. Tam znowu pośpiewaliśmy razem z „Zagórzanami”, echem poniosło się chóralne „sto lat” wyśpiewane wszystkim Aniom, Annom i Haneczkom, świętującym swoje imienny. Dowiedzieliśmy się też jednej przeciekawej historii, o której opowiem innym razem… Były też tańce, wspólne zdjęcia i zakupy pod białym namiotem Zagórzańskich Dziedzin. Tym razem na naszym okolicznościowym kiermaszu produktów lokalnych można było się zapatrzyć w sery od Moniki Kubik (Zagórzańska Tradycja Sery Podpuszczkowe), której dzielnie pomagała solenizantka - Ania; przecudnej urody koronki od Zosi Piętoń; Drewniane cuda z Kasinki, na stoisku których czarowała swoim urokiem i zalotnym uśmiechem Julcia oraz miody i produkty pszczele z Pasieki Przygórze Stanisława Widzisza.
Gospodarskim okiem, jak zwykle zresztą, nad wszystkim czuwał Adam Wrzecionek, sołtys Kasiny Wielkiej, który na miejscu wydarzenia jest pierwszy i wychodzi z niego ostatni! A trzeba Wam wiedzieć, że czasem trwa to naprawdę długo, wszak rozstania stają się coraz trudniejsze… Nasi dobrzy już teraz znajomi - Państwo Starmachowie, Piwowarscy, Wojciarczykowie i Rysiowie - to małżeństwa, z którymi widujemy się przynajmniej raz w miesiącu, zawsze na Zagórzańskich Mszach św. Chcemy więc się przywitać, wymienić informacjami i zwyczajnie pogadać o tym i o owym. Dodatkowo zagadują nas goście, a i my nie stronimy od zagajania rozmowy z tymi, których widzimy po raz pierwszy… Czas leci, a my coraz większą gromadą gwarzymy, żartujemy, wymieniamy uściski… i umawiamy się na kolejną Zagórzańską Mszę św. A ta już 30. sierpnia, o godz. 14:00. Z kim wtedy spotkamy się w Kasinie Wielkiej? Czas pokaże!
Magda Polańska
fot. Agnieszka Józefiak - Lewandowska


















































