z ostatniej chwili
Uwaga! Przypominamy, że od dnia 28 lipca 2025 roku nie będzie możliwości płacenia gotówką w Urzędzie Gminy Mszana Dolna. UWAGA !!! Od 1 paździenika zmiana godzin pracy urzędu, PONIEDZIAŁEK, WTOREK, ŚRODA 7:30 - 15:30, CZWARTEK 10:00 - 18:00, PIĄTEK 7:00 - 15:00 SPRAWY ZWIĄZANE Z EWIDENCJĄ LUDNOŚCI ORAZ Z DOWODAMI OSOBISTYMI ZAŁATWIANE SĄ W GODZINACH: PONIEDZIAŁEK, WTOREK, ŚRODA – OD 7:30 DO 15:00 CZWARTEK – OD 10:00 DO 17:30 PIĄTEK – OD 7:00 DO 14:30
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem
Powiększ: A A A
A A A A A

Aktualności


Każda rodzinna historia ma swój początek

15/07/2026, dodał: Magda Polańska czytano: 738 razy
Historia Jaroszów z Łętowego zaczyna się od Jana - gazdy, który przed laty zaszczepił swoim synom miłość do owiec i pasterstwa.

Nauczył ich nie tylko hodowli, ale także szacunku do zwierząt, cierpliwości i pokory wobec pracy, której nie da się nauczyć z książek. To wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie - z ojca na synów, z dziadka na wnuki. Dziś ta historia pisze swój kolejny rozdział.

W ubiegłą niedzielę (12.07.26), w Ludźmierzu, odbył się I Międzynarodowy Konkurs Strzyżenia Owiec na czas. Do rywalizacji stanęło 15 strzygaczy z Polski i Słowacji. Mimo deszczu, który towarzyszył wydarzeniu przez większą część dnia, emocji nie brakowało, a publiczność mogła zobaczyć kunszt ludzi, dla których pasterstwo jest nie tylko zawodem, ale sposobem na życie. Nie dziwi więc fakt, że na podium stanęli właśnie Jaroszowie - 1. Krystian Jarosz 2. Tomasz Jarosz! Tuż za podium uplasował się Patryk Jarosz, a w konkursie wystąpił również Dawid Jarosz - przedstawiciel najmłodszego pokolenia rodziny.

Czy taki wynik może zaskakiwać? Chyba tylko tych, którzy nie znają tej historii!

Krystian Jarosz od lat należy do światowej czołówki strzygaczy. Reprezentował Polskę na mistrzostwach świata w strzyżeniu owiec, plasując się w pierwszej dziesiątce najlepszych zawodników. Jednak za tym sukcesem stoją nie tylko talent i tysiące godzin pracy. Stoi za nim dom, w którym pasterstwo było codziennością, ojciec, który przekazał synom swoją pasję i rodzina, która do dziś wspólnie pielęgnuje to niezwykłe dziedzictwo. Są to ludzie, którzy każdego dnia udowadniają, że tradycja nie jest wspomnieniem zamkniętym w muzealnej gablocie. Żyje tam, gdzie słychać beczenie owiec, gdzie wprawna dłoń prowadzi nożyce, a doświadczenie zdobywa się przez lata - nie dla medali, lecz z szacunku do pracy i odziedziczonego po przodkach rzemiosła. Bo dziedzictwo nie żyje w archiwach. Żyje w ludziach. W ich pracy, pasji i w tym, co potrafią przekazać kolejnym pokoleniom. Rodzina Jaroszów jest tego najpiękniejszym dowodem.

Magda Polańska
Fot. Jakub Oskwarek
Instytut Dziedzictwa Niematerialnego Ludów Karpackich w Ludźmierzu 
Małopolskiego Centrum Kultury SOKÓŁ