z ostatniej chwili
W dniu 18 czerwca 2024 r. biuro ewidencji ludności czynne w godzinach od 7:00 do godziny 11:00. Skrócenie czasu pracy spowodowane jest przyczynami technicznymi. Uprzejmie informuję, że od dnia 13 czerwca 2024 roku do dnia 31 sierpnia 2024 roku Urząd Gminy Mszana Dolna będzie czynny od poniedziałku do piątku w godzinach od 7.00 do 15.00 Kasa urzędu czynna: Wtorek: 8:00-12:00 Środa: 13:00-15:00 Czwartek: 8:00-12:00 Wpłaty dokonać można w każdej placówce BS Mszana Dolna – bez prowizji
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem
Powiększ: A A A
A A A A A

Aktualności


Zagórzańskie Dziedziny od wschodu do zachodu słońca, z oddechem w lesie i wieczornym spacerem

10/06/2024, dodał: Magda Polańska czytano: 349 razy
Jeśli uważnie śledzicie nasze relacje, to być może trafiliście, drodzy, na naszą partnerską deklarację, by odwiedzać w każdą pierwszą środę miesiąca miejsca niezwykłe, nieoczywiste, a jednak bliskie nam, w lokalnym otoczeniu i naszej okolicy.

Gdy świętowaliśmy 6 lat marki lokalnej Zagórzańskie Dziedziny, poznaliśmy jeden z pomysłów na biznes, który obecnie jest na szczycie turystycznych nowości. Propozycja, by łączyć pewne style wypoczynku i dać ludziom w kontakcie z naturą wyszukany relaks, to nic innego jak glamping. Różne są jego formy; mogą być to luksusowe jurty z widokiem na górską panoramę, bogato wyposażone namioty, domki na drzewie, ale jednak ze smakiem urządzone… wszystko to teraz jest na czasie i pojawia się w wielu ofertach.

My jednak trafiliśmy na pomysł, który zrodził się w głowie osoby, która ma przemyślany sposób na kontakt z naturą. Warto podkreślić, że również kieruje się swoim leśniczym wykształceniem i wykorzystuje możliwości jakie daje jej spory kawałek lasu do zagospodarowania. Podpatrzony w Holandii sposób na wypoczynek w naturze nasz bohater wprowadził na lokalne poletko, a raczej spory areał lasu. Tak powstał „Wisilas nad Sercowym Potokiem” na zboczu Lubonia Wielkiego. Od razu dodajmy, że to prosta i ekologiczna forma biwaku, bardzo w stylu eko, gdzie „glam” to otaczająca nas przyroda. Bo nie jest tak łatwo trafić do tej miejscówki, a spora odległość od cywilizacji gwarantuje stuprocentowy odpoczynek na łonie natury. Wiszące namioty, w formie dużych kokonów, „przyklejone” są do drzewa w bardzo bezpieczny sposób. Dodatkowo, warto też podkreślić, że gospodarz tego miejsca zadał sobie sporo trudu, by cała konstrukcja powstała w kraju, w ścisłej współpracy z polskimi (a dokładnie mówiąc lokalnymi!) firmami i producentami. Zadbał też o estetyczną i wygodną część sanitarną i w bardzo, ale to bardzo prosty, a zarazem elegancki, i - co najważniejsze - jak najmniej ingerujący w naturę sposób, wykonał prysznice  (w których płynie ciepła! woda) oraz toalety. W miejscu wypoczynku jest też przygotowane miejsce na ognisko, czy sprytnie nawiązujący do otoczenia ruszt, drewniane ławostoły ułatwiające spożywanie posiłków i mała, nieco oddalona od obozowiska scena przeznaczona do akustycznych, cichych koncertów…

Czy to miejsce dla każdego? Niekoniecznie! Docenią go osoby, które nie mają wysokich wymagań i szybko adaptują się do polowych warunków, potrafią z nich korzystać i czerpać z otaczającej natury. To idealna propozycja dla miłośników i obserwatorów przyrody – już z poziomu namiotu można obserwować faunę i florę nie będąc nachalnym użytkownikiem, wszak ten kokon to świetny kamuflaż! To również idealne miejsce na złapanie oddechu, wyciszenie się i odpoczynek od cywilizacji. Wiedzieliście, że mamy taką atrakcję na wyciągnięcie ręki? Korzystajcie obficie!

Dotarcie na miejsce, dla wprawionego turysty, to niecała godzina spaceru z Rabki Zarytego. My po drodze podpatrzyłyśmy - bo dziwnym trafem była to kobieca wyprawa – inne bardzo ciekawe miejsca turystyczne: Bajkową Osadę i Hubertówkę. Te jednak zobaczycie u nas tylko na zdjęciach, wszak celem był wiszący las…

Z tą wizytą w zagórzańskim glampingu udało nam się wstrzelić w termin, tuż przed otwarciem nowego sezonu, który zapowiada się tutaj naprawdę imponująco – już pod koniec miesiąca będzie się tam odbywał III Festiwal Kobiecego Outdooru „Cosy Biwak”. Ten fakt również traktujemy jako kolejne zaproszenie! Będąc już tam, na miejscu, nie tylko obejrzałyśmy z bliska namioty, ale też zostałyśmy dobrze nakarmione. A obiad i kawa z ogniska w otoczeniu natury smakuje niesamowicie… Adam, właściciel tego miejsca, z pomocą żony doskonale o to zadbał. Kociołek, prażone, prażucha – bo różne są nazwy tego dania – okazał się prawdziwym specjałem!

Tak wyglądało wprowadzenie nas, partnerów i kreatorów Zagórzańskich Dziedzin, w historię Wisilasu. Pojawiły się też plany współpracy z dziedzinnymi wytwórcami produktów lokalnych, czy olszowskimi cieślami, wszak marzenia właściciela tego miejsca sięgają dalej niż to, co w tej chwili udało się w Wisilesie zrobić. Nie zabrakło również i tego, co zazwyczaj ma miejsce na naszych spotkaniach, czyli omówienia spraw bieżących, związanych z najbliższymi wydarzeniami i imprezami zaplanowanymi na wakacje. Nie da się ukryć, że kalendarz znowu zapełniony, jednak mamy cichą nadzieję, że uda nam się kiedyś wrócić nad Sercowy Potok i zanocować w Wisilesie.

Tego pięknego dnia nie skończyliśmy jednak na stokach Lubonia Wielkiego, ale… na Grunwaldzie. Tak się to miło złożyło, że na obserwowanie zachodzącego za horyzont Beskidu Wyspowego słońca umówiliśmy się również w pierwszą środę miesiąca z połową zaprzyjaźnionego z Zagórzańskimi Dziedzinami składu turystycznej rodzinki znanej w internetach jako „Mamo, a daleko jeszcze?”. Przyjechała do nas Monika z Kajtkiem. Nie musieliśmy się długo zastanawiać czym ich podjąć. Doskonałą ochłodę tego parnego dnia stanowiły oczywiście lody mleczna borówka z owocami, na które Lody i Spółka otrzymały Znak Promocyjny Zagórzańskie Dziedziny. Aby dopełnić kompozycji dodaliśmy inny smak z tej manufaktury: biała czekolada z malinami. Sposób ich sprzedaży – takie „w sam raz” słoiczki - pozwoliły bezpiecznie dostarczyć naszą zimną przekąskę na miejsce odpoczynku. Mimo wieczoru dorosła część ekipy popiła je kawą z dziedzinnych kubeczków, zaś młodzież zagryzła truskawkami z naszych przydomowych ogródków. Podziwiając roztaczające się przed nami krajobrazy toczyliśmy rozmowy o turystyce, naszych dziedzinnych zamiarach, współpracy…; gaworzyliśmy o życiu. Akurat w porze złotej godziny łapaliśmy najpiękniejsze kadry skąpanych w promieniach Zagórzańskich Dziedzin. Udało nam się wycisnąć ten dzień jak cytrynkę. A głowa jaka była po nim lekka i ile ciepła na zagórzańskim sercu… Polecamy!

Partnerzy i kreatorzy Zagórzańskich Dziedzin